Meksyk – sesja stylizowana

Przeciwieństwa się przyciągają! Słowiańska łagodność i meksykański temperament idealnie się uzupełniają. W tej sesji pokusiłam się o zaprezentowanie najważniejszego trendu na sezon ślubny 2020: niczym nieskrępowanej wyobraźni i odwagi w wyrażeniu własnego stylu!

Panna młoda zamieniła się w zmysłową Fridę Kahlo, a jej stylizacja ma iście artystyczne zacięcie. Począwszy od nieoczywistych odcieni makijażu i strojnej biżuterii, a skończywszy na tropikalnym wianku, który zdobi głowę, każdy element opowiada tę samą, pasjonującą historię o miłości, która nie tylko ma niejedno imię, ale też nie zawsze te same barwy i charakter.

Nikt nie powiedział przecież, że szpilki w odcieniu fuksji czy zielone kolczyki kojarzące się z ludowym rękodziełem z Mexico City mniej pasują do tej okazji, niż akcesoria, które możesz podziwiać w większości ślubnych katalogów.

Ale jak zawsze, kluczem są proporcje. Ukłonem w stronę klasyki jest koronkowa suknia w odcieniu ecru, ale cała reszta wyraża pokusę podążania własną ścieżką. Zarówno subtelnie, na przykład w postaci drapieżnego manicure, jak i bardziej czytelnie, na przykład pod postacią dekoracji stołu, pełnej barw jakby zaczerpniętych wprost z surrealistycznych płócien meksykańskiej malarki.

Czy ślub, parafrazując jej słowa, to nie jest najlepsza okazja do tego, żeby „malować swoją własną rzeczywistość”?