Justyna i Karol – reportaż i sesja

Na tym ślubie bohaterki były dwie: miłość i… dynia. Justyna i Karol pobierali się jesienią, a to warzywo (a właściwie owoc!) posłużyło im za symbol dojrzałej miłości. Trochę nietuzinkowo, ale oni tacy już są: nieprzewidywalni i kreatywni. Niby są ze sobą od długiego czasu, a kiedy spojrzeli na siebie, ubranych w weselne stylizacje, to jakby zobaczyli się pierwszy raz. Ten ogień, to napięcie – tego mogą doświadczyć tylko ci, którym przyszło kochać naprawdę.

Ja się zresztą wcale nie dziwię Karolowi, który patrzył w Justynę jak w obrazek. Tego dnia (jak zresztą zawsze) przypominała leśną świteziankę: z magicznym spojrzeniem, w pięknej koronkowej sukni boho. No i oczywiście z dynią w dłoni, jak z obrazu renesansowego mistrza.

Karol nie ustępował swojej ukochanej. Pozował a to jak amant, a to jak boss – trochę był zestresowany, ale skutecznie maskował nerwy szerokim uśmiechem, Taki mąż to skarb!

Po ślubie emocje opadły i można się było bawić się na niewielkim, rodzinnym przyjęciu – za to z prawdziwą pompą, z szalonymi tańcami, w jesiennych dekoracjach, jakie sobie wymarzyli.

Ta dwójka ma prawdziwe szczęście – i to nie tylko dlatego, że pobierali się w miesiącu z literką „R” w nazwie. Jeśli chcecie podejrzeć, jak wygląda jesienne wesele jak z bajki, obejrzyjcie wszystkie zdjęcia!

Mgła, zwiewne koronki i światło poranka, przebijające się przez jesienne listowie drzew. Czy można sobie wyobrazić bardziej romantyczne okoliczności do ślubnej sesji? Razem z Justyną i Karolem doskonale wiedzieliśmy co robimy, umawiają się na zdjęcia tak wcześnie.

W końcu taka miłość i tak wyjątkowe osobowości nie potrzebują wiele, żeby wypełnić kadr magią.   Wystarczą oni i odpowiednie światło. Dwoje ludzi, których połączyło uczucie, nie musiało niczego odgrywać przed moim obiektywem. Byli sobą, ciesząc się ze swojej obecności, pochłaniając się wzrokiem i czule dotykając. Zroszona rosą łąka i malowniczy staw zamieniły się w tym akcie w scenę, a słońce stało się na moment reflektorem, który wydobywał z półcieni budzącego się dnia dłonie i spojrzenia nowożeńców.

Było bajecznie (zresztą sami zobaczcie), a jak przystało na bajki, nie ma innego wyjścia – odtąd Justyna i Karol będą żyli długo i szczęśliwie.

 

 

 

Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na użycie ciasteczek.
O polityce prywatności i ciasteczkach przeczytasz - TUTAJ