Demi i Oskar – sesja ślubna w lesie.

Kiedy patrzę na te zdjęcia nawet ja daję się nabrać, że to Jamajka albo gorący Barbados. A tu proszę: las na Śląsku, dosłownie spacerek od centrum. Takie cudowne i fotogeniczne miejsca można odkryć nawet w najbliższej okolicy – cała tajemnica tkwi w tym, żeby czasem spojrzeć na świat z trochę innej perspektywy.

Z ludźmi jest zresztą tak samo. Niby przeglądacie się w lustrze setki razy, znacie twarze swoich drugich połówek na pamięć i wiecie, gdzie ma pieprzyk, gdzie bliznę i jak układają się jej włosy, a później patrzycie na takie zdjęcia jak te i myślicie sobie: „WOW, to naprawdę my?!”. I pękacie z dumy, bo nie przypuszczaliście, że stać Was na taki ogień. Cóż, od tego jestem, żeby go podpalać! 🙂

Dokładnie tak było z Demi i Oskarem – zgodnie przyznali, że co prawda na sesji bawili się świetnie, ale takiej petardy się nie spodziewali. I wiecie co? Tak między nami mówiąc, to myślę, że trochę bajerują – oboje w końcu mają aparycję rasowych modeli, a te tatuaże, warkoczyki i polne kwiaty to dodatki wieńczące z założenia doskonałe dzieło. To jak, gotowi na to, żeby zobaczyć więcej?

 

Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na użycie ciasteczek.
O polityce prywatności i ciasteczkach przeczytasz - TUTAJ