90′ bitch – sesja ślubna

Jestem dzieckiem lat 90., a moje wspomnienia z dzieciństwa to walkman, disco polo w głośnikach sąsiada i deskorolki, których zazdrościłam koleżankom. Dziś w swojej pracy fotografa często sięgam po inspiracje z tamtych ikonicznych lat, ale przyznam Wam szczerze, że realizacja TAKIEJ sesji ślubnej była dla mnie wyzwaniem. Ona – w koronkowej sukience i błyszczących botkach na szpilce bardziej przypomina Madonnę z wczesnego okresu kariery niż „typową” pannę młodą. On – w garniturze, ale w trampkach i bez krawata, trochę jak muzyk, który urwał się z próby zespołu. Scenografia? Mnóstwo kwiatów, miętowe wrotki, srebrna kula jak ze szkolnej dyskoteki.

Czy taka mieszanka wybuchowa może się udać, zachować klasę i nadal w centrum stawiać… miłość? Oczywiście. Najlepszym tego przykładem są te zdjęcia: wyraziste i trochę nietypowe, ale absolutnie dalekie od kiczu. W zrównoważeniu efektu zdecydowanie pomogło proste tło i postawienie na maksymalnie dwa mocne akcenty kolorystyczne: pomarańczowy i fuksję.

Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na użycie ciasteczek.
O polityce prywatności i ciasteczkach przeczytasz - TUTAJ