Ola i Szymon – sesja w amerykańskim stylu

Jeśli miałby powstać film o Waszym życiu, kto byłby jego reżyserem? Nie wiem, jak Wy odpowiedzielibyście na to pytanie, ale jedno jest pewne – Ola i Szymon odnaleźliby się na planie u Quentina Tarantino. Zobaczcie, jak pasuje im klimat rodem z amerykańskiej knajpki z lat 90.! Chicago.

Scenografia składająca się z czarno-białej podłogi, neonów i czerwonych mebli spokojnie mogłaby zagrać we „Wściekłych psach”, ale nam posłużyła za tło do sesji, której głównym bohaterem jest… miłość. Miejsce niecodzienne, ale w przypadku tych ludzi nic nie jest oczywiste. Zupełnie tak, jak ich tatuaże: niby drapieżne, a jednak misterne i dopracowane tak, jak najwybitniejsze dzieła sztuki.

A to nie koniec kontrastów, które uwielbia ta dwójka. Ola to najlepszy przykład tego, że siła i kobiecość mogą iść w zgranej parze. Na pozór urocza i delikatna, jest zawodniczką bikini fitness, a na scenie potrafi zawstydzić nawet mężczyzn. Nie ukrywa jednak, że od czasu do czasu kocha się oprzeć na ramieniu tego jednego jedynego – Szymona. W końcu na tym polega idealna równowaga!